wtorek, 15 maja 2018

Wstyd. Naprawdę wstyd!




W kinie nie byłam ze sto lat.

A tak naprawdę przestałam chodzić wtedy, gdy mój nastoletni syn powiedział:

- Mamo, już więcej z tobą nie pójdę.

To wtedy odbyło się moje pożegnanie z Harrym Potterem.



I tak minęło ponad 10 lat.

Szlagiery filmowe oglądaliśmy dopiero wtedy, gdy puszczono je w necie lub w TV.

Czasem zganialiśmy ten stan kinowego deficytu na brak czasu. Zapewne była to wygodna wymówka.





Niedawno brałam udział w konkursie, w którym wygraną były dwa vouchery do kina.

Wygrałam, ucieszyłam się i postanowiłam, że pójdziemy z mężem.

Jakoś się nie składało – a to czasu nie było, a to repertuar nie ten, a to gdy mąż był w domu, to ja w pracy. A czas płynął…





Gdy do końca ważności karnetu został tylko tydzień, poinformowałam męża:

- Musimy pójść. Szkoda, żeby karnet przepadł.





Mąż nie był w kinie tak samo dawno, jak ja. A chciał nie być jeszcze dłużej. Jakoś nie palił się do tego pójścia, choć przed laty potrafił pójść 20 razy na jeden i ten sam film.

Pamiętacie, jak przed 40-tu laty wyglądało wyjście do kina?

Starsi zapewne pamiętają. Młodszych oświecę:

- na seans trzeba było wyjść dobre dwie godziny wcześniej, żeby w ogóle móc wejść na film.

Kolejka za biletami przypominała tę z czasów komuny, gdy do sklepów rzucono jakiś towar.

Tłok, ścisk, a potem przepychanie się do bileterki, która wpuszczała do środka. Kino było zapełnione do ostatniego miejsca. Niektórzy siedzieli na schodach.

Im trudniej, tym chętniej – zapewne wielu przyświecała wtedy ta idea.





Wybrałam film, dzień, godzinę.

Po starym kinie nie zostało ani śladu. Wybudowano nowe, nowoczesne, gdzie miejsca można zarezerwować przez Internet.

Jakżeż zaskoczył mnie fakt, że na seansie  bywa czasem tylko kilka osób.





Życie płata czasem figle, więc mąż „dostał małpiego rozumu” i się obraził.

Jak małe dziecko.

- Nie pojadę z tobą do…( i tu padła nazwa pewnego kraju) i do kina też nie pójdę – powiedział w złości.

Konsekwencją obrażenia jest to, że człowiek strzela focha. Byłam przygotowana na taką ewentualność. Zadzwoniłam do MM (mamy Młodej).

Bardzo chętnie zgodziła się pójść do kina. Nie była 30 lat!

Trochę pobiła mnie w tym stażu „niebycia”  w kinie.



W dniu, w którym miałyśmy pójść do kina, mówiono w TV o tym filmie. Miał bardzo dobre recenzje. Mąż zdążył się „odbrazić” i kiedy usłyszał opinię na temat filmu, miałam wrażenie, że chętnie poszedłby na seans.

- Sorry. Obiecałam MM. Dla mnie „nie” oznacza nie. Trzeba brać odpowiedzialność za swoje słowa i zachowywać się, jak dorosły…





Ta cała słowna otoczka, jest tylko wstępem, bo o coś innego tu chodzi.

Dotarłyśmy do kina. Faktycznie widzów można było policzyć na palcach obu rąk.

Gdy czekałyśmy na projekcję, do sali weszło troje ludzi.

Weszło, to za dużo powiedziane. Jeden wjechał. Na wózku inwalidzkim.

Para zdrowych ludzi rozejrzała się po wnętrzu kina. Obserwowałam w necie postępy rezerwacji na sali i domyśliłam się, że trójka przybyłych powinna usiąść obok nas, na samej górze.

Chwilę debatowali i zdecydowali usiąść na dole. Zdrowy mężczyzna wyjął tego z wózka.

Posadził go na fotelu. Mebel zatrzeszczał pod naporem bezwładnego ciała.

- Wstyd – pomyślałam. – Wstyd, żeby w nowoczesnym kinie nie było podjazdu dla niepełnosprawnych!





Film był dobry.

Bardzo dobry.

Pokazywał istotę ludzkiej natury, choć niektórzy twierdzą, że Małgorzata Szumowska reżyserująca film, "się czepia". 









Nie o filmie zresztą miało być, lecz o braku udogodnień w kinie dla niepełnosprawnych.  
Do dziś sobie myślę, gdzie by usadzono sparaliżowanego człowieka, gdyby kino było pełne? 😔 
Przecież każdy ma swoje miejsce...




83 komentarze:

  1. Niestety, w wielu miejscach nie myślimy o udogodnieniach dla ludzi z różnymi rodzajami niepełnosprawności. I to nie tylko w miejscach, które służą rozrywce. Hitem dla mnie bylo stowarzyszenie osób niepełnosprawnych...mieszczące się w suterenie kamienicy. Wejście po schodkach. Witamy w krainie absurdu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie. Zdumiewające 🤔.
    A co do rozrywki? Czyżby niepełnosprawni nie mieli prawa z nich korzystać? Nikt nie pomyslal o nich przy budowie sali kinowej, choć w starym kinie sprzed ponad 50-ciu lat, można było się poruszać po pochyłej podłodze. Obok niej były schodki. Po seansie wiele osób schodzilo po prostu po nachylonej podłodze...
    Nie życz drugiemu, co tobie niemiłe. Niby się nie powinno, choć tylko bycie w podobnej sytuacji zmusiloby do myślenia kogoś, kto projektował te sale.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie w kinie jest pochylnia, chociaz nie wiem, cy we wszystkich salach. Ot, jak większośc, nie zwracam na to uwagi.
    A w kinie bywam. Czasem :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zapewne też nie zwrocilabym uwagi, gdybym nie była świadkiem rozterek ludzi przybyłych z człowiekiem na wózku...

      Usuń
  4. Teraz , gdy każdy film można obejrzeć w domu, ludzie nie garną się do kina, wolą poczekać,obejrzeć go w wygodnym fotelu lub nawet z łóżka:)) Tak, to dziwne, że prawie wszędzie są podjazdy dla niepełnosprawnych, podobno to norma, a nie ma go w kinie. Taki człowiek nie może sam sobie poradzić, musi prosić o pomoc. Dobrze, że chociaż Polacy są uczynnym narodem, chyba nikt nie odmówi..chyba, że nie da rady:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój mąż też wychodzi z założenia, że lepiej w domu. Chyba wyszedł z wprawy 😉
    Nie pamiętam kto, ale ktoś na moja opowieść dał świetna rade:
    - Można było tyłem wciągnąć wózek.
    To ja się pytam: jak? Wciągnąć wózek po wysokich schodach z dorosłym na nim człowiekiem?
    Pozostaje druga opcja: wniesienie chorego na górę. I tu też będzie problem, bo schody wysokie i strome, a dorosły trochę waży.
    Kompletnie bez sensu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można kombinować na różne sposoby, ale moim zdaniem, niepełnosprawny człowiek powinien mieć takie same prawa, więc podjazd powinien być:)

      Usuń
  6. Teraz próbuje sobie przypomnieć czy w naszym kinie są takie udogodnienia, na pewno przed wejściem głównym nie ma schodów, ale czy jest pochylnia na sali, nie pamiętam, ponadto jedna z sal jest na piętrze, muszę to sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas są trzy sale kinowe. Muszę sprawdzić, jak to wygląda w dwóch pozostałych.

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas jest Multikino, więc wszystkie udogodnienia są.

    Osobiście nie przepadam za kinem. Polskie filmy mają fatalne udźwiękowienie, połowy dialogów nie rozumiem, a te z napisami to jakiś żart: zamiast obserwować grę aktorów - czytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że skoro obylam się bez kina ponad 10 lat, to chyba też za nim az tak nie przepadam. Chociaż przyznam, że długo po projekcji rozmyślałam o tym filmie. Może dlatego, że odebrałam go wszystkimi zmysłami. W domu, gdy oglądam film, zawsze coś robię i umyka mej uwadze wiele rzeczy.
      W kinie czlowiek skupia się tylko na ogladaniu...

      Usuń
  9. Dawniej w kinie była jedna sala kinowa. Obecnie w jednym tylko kinie jest kilka albo kilkanaście sal kinowych.Są w każdej galerii handlowej. Trudno, żeby były tłumy do kina.
    W każdym z kin są wszelkie podjazdy dla osób niepełnosprawnych, nie wiem dlaczego w twoim mieście jest inne rozwiązanie? Powinni to natychmiast poprawić!
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby nie być goloslowna, muszę zaliczyć jeszcze seanse w pozostałych salach. Wtedy będę mieć pełne rozeznanie, bo może w drugiej i trzeciej są podjazdy...

      Usuń
  10. Od kilku lat mieszkam na wsi, w małym miasteczku niedaleko nas jest jedno kino, ale ma wszystkie udogodnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze stare też było tylko jedno i miało pochylona podłogę.
      Zobaczymy co w innych salach. Poluje na pewną premierę, więc może znajdę się na innej sali 😉.
      To pójście do kina było całkiem fajne! 😊

      Usuń
  11. Fajnie, że film się podobał. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długo o nim rozmyslalam. Miłość okazała się krucha niczym fajansowa filizanka. Mały wstrząs i już po niej. A podobno miłość góry przenosi. Nie zawsze...

      Usuń
  12. Nie przypuszczałam, że Harry Potter może prowadzić do konfliktów...;o)
    Do zaściankowego kina nie chodzę, bo premiery są z reguły znacznie spóźnione, więc pamiętam tylko podjazd do sali...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie był konflikt. To był bunt nastolatka 😉

      Usuń
  13. Na szczęście nie ma kina w okolicy więc nie mam problemów tego typu. Takie hity mogą przyciągnąć rzesze miłośników X Muzy i dla nich to być silnym doznaniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie ma kina? Chyba na nieszczęście. Przecież też zapewne wychowałes się na kulcie kinowych szlagierów. Jesli mi powiesz, że nie znasz "Gwiezdnych wojen",. to nie uwierzę 🤗😄☺

      Usuń
    2. A jednak musisz uwierzyć. Wychowałem się na kinie lat sześćdziesiątych. Mieszkałem wtedy w internacie w Bydgoszczy, gdzie działało chyba dziesięć kin. Bywało że nie miałem gdzie iść bo wszystkie akurat grały to,
      co już oglądałem. Do dzisiaj wspominam tam,te filmy z rozrzewnieniem. Widowisk typu Gwiezdne Wojny nie polubiłem.

      Usuń
    3. Wierzę, wierzę...
      Dziesięć kin! W to naprawdę trudno uwierzyć. W moim mieście były zaledwie dwa.
      Nie każdy lubi s.f., natomiast czas "Gwiezdnych wojen" przypadł u mnie na czas młodości - czas marzeń o kosmosie i bujania w obłokach. Ten film kształtował mój gust filmowy, bo tak naprawdę w tamtych latach był to jedyny hit, którym tal licznie się fascynowano.
      Aktualnie ta tematyka nie robi już na mnie takiego wrażenia, choć "Hana Solo" oglądnęłam z dużą przyjemnością :)

      Usuń
  14. Ja to w ogóle jakoś się od kina odsunąłem. Ostatnio skupiłem się na oglądaniu zaległych filmów animowanych jak w TV dawali, a także obejrzałem parę filmów takich jak ,,Wielka włóczęga". Klimat całkiem dobry, sytuacje od śmiesznych po nieco nawet straszne, ciekawa mieszanka. Poza tym mało czasu poświęcam na nowości filmowe (a nawet na starsze tytuły). Jakoś wolę książki.

    Tak było, jednak tam pan Orban z tego co pamiętam przyznał się do błędu. A to już jest według mnie pewnego rodzaju klasa polityczna.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię czytać książki! Niemniej to ostatnie wyjście do kina zachecilo mnie, by robić to jeszcze i jeszcze 😊😉🤗

      Usuń
  15. Od bardzo dawna nie byłam w kinie...nie wiem czy w tych wielkich multipleksach mają takie udogodnienia...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe dzieci to doskonały pretekst, żeby znów się wybrać 😎

      Usuń
  16. Ja ostatnio byłam na Botoks i byłam w szoku Najważniejsze że film był dobry
    Szkoda że w kinie brak podjazdów dla niepełnosprawnych dobrze ze wychodzą oni coraz częściej z domu

    OdpowiedzUsuń
  17. Na "Botoksie" nie byłam i nie wiem czy bym chciała byc- słyszałam, że to faktycznie szokujący film.
    Niepełnosprawni powinni mieć możliwość, żeby postarać się żyć, jak inni ludzie. I tego życzę im z całego serca!

    OdpowiedzUsuń
  18. Bywam w kinie od czasu do czasu. To, że pomija się potrzeby niepełnosprawnych jest uwłaczające. W UK niepełnosprawny może wjechać wózkiem wszędzie.

    OdpowiedzUsuń
  19. W moim kinie niestety nie ma udogodnień...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Budujące jest, że w wielu miejscowościach jednak są te udogodnienia. Przydałoby się wszędzie, prawda?

      Usuń
  20. dlatego właśnie nie chodzę do kina i teatru :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Żenada, że nie pomyślą o tych osobach. Im też się od życia coś należy.

    OdpowiedzUsuń
  22. U mnie w mieście wciąż jest to duży problem, bo kino jest z czasów, gdy nikt się takimi barierami nie przejmował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paradoksalnie nasze stare kino miało pochyla podłogę....

      Usuń
  23. Hymm poszło by się do kina. odkąd studia się skończyły nie ma na to czasu. Coś czuję, ze wybiorę się za jakieś 20 lat :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Za 20 lat kino pewnie będzie zupełnie inaczej wyglądało 😉. Nie zwlekaj tak długo 😊

    OdpowiedzUsuń
  25. Osobiście do kina nie chodzę z innego powodu - drażni mnie chamsko zachowujące się towarzystwo. Zdarza się trafić na takie oszołomy- nie ma to jak własna kanapa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie dotknęło mnie to chamstwo. Może było za mało ludzi 😉.
      Zweryfikuje to jutro 😊

      Usuń
  26. Masz rację, w Polsce niepełnosprawny to obywatel gorszej kategorii, wszędzie ma pod górkę i to jest wstyd, drodzy Polacy. Nawet protestujący w sejmie są obrzucani inwektywami. Wstyd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to smuci. Tym bardziej, że często mam do czynienia z ludźmi chorymi, niepełnosprawnymi.

      Usuń
  27. Ja do kina chodzę regularnie, nie mam dłuższej przerwy niż miesiąc. Wczoraj wieczorem też byłam :) Co do niepełnosprawnych - mąż mojego przyjaciela jeździ na wózku i zawsze mamy te same problemy. A chodzimy do kina w wielkim Wrocławiu! ...


    http://codziennyuzytek.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę zadziwiające! Wrocław też kuleje pod tym względem? 🤔

      Usuń
  28. och.. jakaś Ty bezwzględna - czyżby "focha" mogła mieć tylko piękniejsza część ludzkości? bardzo interesowałaby mnie relacja z takiej samej sytuacji, ale przy odwróceniu płci bohaterów - TWOJA relacja. niekoniecznie jawnie i publicznie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Trochę nie kumam o co biega, ale pewnie dlatego, że z perspektywy kobiety 😉🤗😋

    OdpowiedzUsuń
  30. Też będę sprawdzać, jak to jest z tymi miejscami dla osób na wózkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam na drugiej sali - też nie ma takich miejsc. Została mi tylko jeszcze jedna sala....

      Usuń
  31. No tak, jak ktoś nie jeździ na wózku, to nie zwraca uwagi na takie problemy.A w kinie byłam z mężem raz jedyny... to była porażka. Nudził się jak mops, a w końcu zasnął i chrapał jak stary menel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żartujesz? Ja swojego wyciągnęłam w końcu do kina. Tak mu się spodobało, że zapytał, kiedy znów pójdziemy ;)

      Usuń
  32. Witaj,
    Przykre to ze nie ma udogodnień dla ludzi niepełnosprawnych, w Szwecji i w Niemczech nie ma takiego problemu. Filmu Twarz jeszcze nie widziałam ale czytałam, ze jest dobry
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry.
      Od tamtej pory zaliczyłam też film Polańskiego, ale...szału nie było. Za to spodobał mi się "Han Solo", choć nie jestem jakoś zwariowana na punkcie "Gwiezdnych wojen" ;)

      Usuń
  33. Czytasz mnie wiec wiesz zapewne ze w kinie bywam co najmniej raz w tygodniu, a najczesciej dwa razy, czasami wiecej. Na szczescie u nas kina (jak i wszystko) sa dostosowane dla niepelnosprawnych. Sa specjalne miejsca dla wozkow, wiec taka osoba po prostu sobie tam parkuje i oglada, nie musi sie przesiadac na normalny fotel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może i w moim kinie jest takie udogodnienie do "parkowania", a ludzie, którzy przyszli wtedy z sparaliżowanym człowiekiem, uparli się, żeby wynieść go wyżej? Mało kto lubi oglądać film od dołu i jeśli jest wybór, każdy rezerwuje miejsca na górze.

      Usuń
  34. Ja się nie przyznam kiedy ostatnio byłem w kinie, chyba pobiłbym wszystkie rekordy. Nawet nie czuję potrzeby, aby tam pójść, żaden film nie był dla mnie aż tak ważny...
    A swoją drogą dla niepełnosprawnych nie ma udogodnień nie tylko w kinie, zwykłe wyjście z domu potrafi być gehenną. Taki mamy klimat w tym kraju :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki klimat..

      Dowiedziałam się o kolejnej Twojej niechęci - do kina ;) Szkoda czasu? :)

      Usuń
  35. Ostatnio byłam w kinie może 5 lat temu. Córki zaprosiły mnie na Dzień Matki do multipleksu na film, nie pamiętam tytułu. Był dobry o czarnoskórej modelce, z zacofanej Afryki. Film oparty na faktach, wstrząsający. Potem widziałam go drugi raz w telewizji.
    Co do udogodnień dla ludzi z dysfunkcjami kończyn dolnych, to jesteśmy trzecim światem. Wszędzie, a przede wszystkim na kolei, jeśli nie zgłosi się wcześniej, osoba na wózku nie ma szans wejść do starego wagonu. Kiedyś jechałam z niepełnosprawną koleżanką mojej córki do Warszawy. Ta dziewczyna dosłownie wczołgała się przy naszej pomocy na brzuchu do środka. Strasznie było mi wstyd za PKP. Poza tym inna obserwacja. Większość pociągów jest oddalona od peronu o około 30- 40 centymetrów. Jestem w pełni sprawną osobą, ale zawsze kiedy wsiadam do pociągu mam obawy czy nie wpadnę na tory, a co mają zrobić ludzie starzy i chorzy? Po prostu nie podróżują koleją.
    Pozdrawiam Ariadno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne te spostrzeżenia. I dowodzą, że nie tylko w temacie kina jest problem....

      Usuń
  36. Kino to moja pasja jednak widze, e np. moi studenci wolą Internet nie lubią kina ani teatru, wszystko jest w youtubie, powiedział mi student, skoda, bo w kinie inaczej ogląda się film.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od mojego pierwszego tegorocznego wyjścia do kina, oglądnęłam już kilka filmów. Potwierdzam - kino nie cieszy się już taką sympatią, jak dawniej...

      Usuń
  37. U mnie całonocna opieka nad chorym jest na piętrze. Znajoma zawiozła osiemdziesięcioletniego ojca i stanęła bezradnie przed schodami. Lekarka też była drobna.
    Mistrzostwo bezmyślności zdrowych.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mistrzostwo. Szkoda, że nie uczymy się na błędach :(

      Usuń
  38. Dobrze, że na komentarz Ultry odpowiedziałaś 3 dni temu, bo już zaczęłam się martwić tak długim brakiem nowych wpisów. Mam nadzieję, że zdrowie dopisuje, a przerwa spowodowana jest urlopem. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urlop od bloga ;)
      Tak naprawdę nie planowałam tego. Wyszło spontanicznie. Poczułam, że znalazłam się w miejscu w życiu, które bardzo mi pasuje, choć wiąże się z nawałem obowiązków.
      Właściwy człowiek na właściwym miejscu ;)
      Wpasowałam się w to lato, jak ta lala i niestety nie mam czasu na wpisy. Zbyt wiele podjęłam wyzwań.
      Poprawię się. Niech no tylko się ochłodzi :)

      Usuń
  39. Tyle czasu i taka cisza??? No skandal, po prostu skandal ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, nieraz mogłabym Cię tak skarcić ;)
      Kiedyś pisałaś u mnie tyle, że aż drzazgi szły.
      A teraz? Cisza, panie, cisza..... ;)

      Usuń
  40. Ariadno, czemu nie publikujesz nowych tekstów?
    Z powodu wakacji, czy może dlatego, że są wakacje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z powodu inwestycji, które muszę jakoś ogarnąć.
      Bardzo prozaiczne wytłumaczenie ;)
      Z pracy do... ogrodu, gdzie znów intensywnie pracuję :)
      Stawia się, sypie się, woda leci czyli to, co najbardziej lubię :)

      Usuń
  41. Przesyłam pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana i wzajemnie :)
      To człowiek musi przestać istnieć w necie, żebyś zauważyła, że Ci kogoś brak?
      Całusy ślę :)

      Usuń
  42. Ja tez nie bylem w kinie ponad cwierc wieku
    i chyba juz nie bede bo mam juz 85 latek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JanToni, ależ to w niczym nie przeszkadza :)
      Myślę o tych latach ;)
      Miło Cię tu zobaczyć :)

      Usuń
    2. Taka myśl mi łazi,
      nie chce się zarazić.

      Usuń
    3. To sprawa główna,
      jakoś się turlam.

      Usuń
    4. Chce omijać kaszlących i zakatarzonych.

      Usuń
    5. A ja mijać ich nie mogę
      Raczej jeśli...im pomogę ;)

      Dzięki za pamięć - żyję :)

      Usuń
  43. Post naprawdę dobry. Ba, wręcz bardzo dobry! Ja jestem chyba koneserem kina, uwielbiam tam chodzić i chyba ostatnio się zastanawiałam właśnie chyba o niepełnosprawnych w kinie. W końcu to tacy sami ludzie jak inni, mają uczucia, pragnienia, emocje, pasje. To, iż jest osoba niepełnosprawna kochająca chodzić do kina, nie ma w tym temacie ograniczeń. Jednak biorąc pod uwagę dzisiejsze osiągnięcia, to wielkim błędem jest brak miejsca dla takich osób w kinie. Do restauracji, kościołów mogą, do kina nie...?

    blogomoichzainteresowaniach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  44. Dzięki, Emmo i za Twoją wypowiedź :)

    OdpowiedzUsuń