niedziela, 17 maja 2020

Jak zmienia się świat czyli to, co nigdy mnie nie dziwiło, teraz zastanawia


     Po operacji nogi miałam mnóstwo czasu, żeby zaszyć się w domowych pieleszach i oddać ulubionemu zajęciu czyli czytaniu. Zdarzało się, że zanim mąż przybył z nowymi pozycjami do czytania, próbowałam oszukać upływ czasu, wynajdując sobie inne zajęcia. I tak wpadłam na film „Marley i ja”, historię zwariowanego psa, który istniał naprawdę.

Od filmu do książki (polecam obie opcje, choć książka jak zwykle wnosi o niebo więcej informacji) i tak poznałam autora tej pozycji, Johna Grogana. Był redaktorem i w zasadzie nie zajmował się pisaniem książek, oprócz dwóch: tej o psie i o swoim dzieciństwie, i sile, jaką daje rodzina.

Książkę o psie wypożyczyłam, natomiast w mojej bibliotece nie było drugiej pozycji, więc kupiłam za śmiesznie małą kwotę na allegro. 

wtorek, 28 kwietnia 2020

"Pani nie potrafi czytać recepty" czyli historyjka z życia wzięta


 Na pewno większość z Was miała już do czynienia z e-receptą. Można ją otrzymać w rozmaity sposób:
- tradycyjny wydruk papierowy (wygląda jednak inaczej niż recepta wypisywana po staremu)
- sms z czterocyfrowym kodem dostępu do recepty
- mailowo.
Jakkolwiek pierwsza forma jest najbardziej czytelna dla pacjenta (widnieje w niej sposób dawkowania i taką receptę farmaceuta oddaje pacjentowi do dalszej realizacji lub do realizacji w innej aptece, lub do zniszczenia), tak w każdym przypadku należy mieć przy sobie jakiś dowód tożsamości z peselem, jeśli nie znamy go na pamięć. 
W przypadku recepty podanej tylko w formie czterocyfrowego kodu, farmaceuta nie otworzy recepty, jeśli nie dostanie informacji o peselu. 


                                   *                  *                   *


Do apteki wchodzi starszy pan. Macha mi karteluszkiem przed oczami. 
- Wczoraj tu byłem i nikt nie mógł przeczytać recepty. 

czwartek, 23 kwietnia 2020

Taki odstresowujący przerywnik czyli trochę kolorów dla oka


Jak wygląda aktualnie mój dzień?
Wstaję skoro świt, "dowarzam się" przy kawie, rzucam okiem na pilne sprawy w necie (zmiana rezerwacji wyjazdu wakacyjnego...ehh), wskakuję do ogrodu, a potem umorusana biegnę do domu, żeby szybko się ogarnąć, zjeść przygotowany raniutko obiad i pognać dalej - do pracy. 

niedziela, 5 kwietnia 2020

Recepty do urn?


Mamy szyby! Hip hip…..!

I tyle pochwały aktualnej sytuacji.

Miały być już wspomnienia z wakacji, ale to jeszcze musi chwilkę poczekać.



Wpuściliśmy pacjentów do apteki. Jeśli ktoś myśli, że w pomieszczeniu przebywają tłumy, jest w błędzie. Na jedno stanowisko pracy wchodzi jeden pacjent.

Ruch jest mniejszy. Dużo mniejszy, a my o wiele bardziej zmęczeni, niż w okresach normalnej, ale bardziej wytężonej pracy.

wtorek, 31 marca 2020

Czego się boję czyli planowana psychoterapia


   Komuś mogę wydać się ekshibicjonistką. Długo nie pisałam, a teraz wciąż coś o sobie.

Tak naprawdę, to choćbyśmy nie wiem jak starali się zbawiać świat, to jednak gdzieś w tym wszystkim najważniejsi okazujemy się my i nasze traumy.

To one w danej jednostce przestrzeni czasu wydają się nam najbardziej godne uwagi.